Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KIG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KIG. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 listopada 2008

serce przebite strzałą...



Życie nas nie złączyło, to nas śmierć połączy,
o, Mario, Mario moja, najwspanialsza nogo!
To cóż, że mąż twój na nas patrzy dosyć wrogo,
niech patrzy, my dziś jeszcze wysiądziemy w Łomży;

znam tam mały hotelik, cały w dzikim winie,
zowie się "Pod Aniołem", jest schludny, niedrogi,
nocą przez okno widać gwiazdy i obłoki,
a właściciel przepięknie gra na okarynie.

Po przyjeździe natychmiast będzie jajecznica,
pomidory w śmietanie i woda "Zubera",
jakieś skumbrie, do skumbrii mam klucz, co otwiera -
a potem noc i miłość, i pełnia księżyca.

Mu umrzemy w piżamach. Rachunek uiszczę,
ogolę się i krzyknę: - O, Mario jedyna,
czujesz? to jesień pachnie jak zła terpentyna;
widzisz? to deszcz oszalał. Słyszysz? to wiatr gwiżdże.

Nad ranem będzie cicho. Pełni jesienności
jeszcze raz pomyślimy o zieleni i niebie,
jeszcze raz popatrzymy na szczotkę i grzebień,
westchnieniem, i na wielki umrzemy z miłości.


Konstanty Ildefons Gałczyński
1948

niedziela, 25 maja 2008

zaczarowana dorożka



Allegro
Zapytajcie Artura,
daję słowo: nie kłamię,
ale było jak ulał
sześć słów w tym telegramie:
ZACZAROWANA DOROŻKA
ZACZAROWANY DOROŻKARZ
ZACZAROWANY KOŃ.

Cóż, według Ben Alego,
czarnomistrza Krakowa,
„to nie jest nic takiego
dorożkę zaczarować,

dosyć fiakrowi w oczy
błysnąć specjalną broszką
i jużeś zauroczył
dorożkarza z dorożką

ale koń – nie.” Więc dzwonię:
– Serwus, to pan Ben Ali?
Czy to możliwe z koniem?
– Nie, pana nabujali.

Zadrżałem. Druga w nocy.
Pocztylion stał jak pika.
I urosły mi włosy
do samego świecznika:
ZACZAROWANA DOROŻKA?
ZACZAROWANY DOROŻKARZ?
ZACZAROWANY KOŃ?

Niedobrze. Serce. Głowa.
W dodatku przez firankę:
Srebrne dachy Krakowa
jak „secundum Joannem”,

niżej gwiazdy i liście
takie duże i małe.
A może rzeczywiście
zgodziłem, zapomniałem?

Może chciałem za miasto?
Człowiek pragnie podróży.
Dryndziarz czekał i zasnął,
sen mu wąsy wydłużył
i go zaczarowali
wiatr i noc, i Ben Ali?
ZACZAROWANA DOROŻKA
ZACZAROWANY DOROŻKARZ
ZACZAROWANY KOŃ...

"Zaczarowaną dorożkę" Konstanty Ildefons Gałczyński
napisał około roku 1948 dedukując ją swej żonie Natalii
"która jest latarnią zaczarowanej dorożki"
Jej pierwowzorem był fiakier nr 13 (inne źródła podają nr 6)
Jana Kaczary z którego usług Gałczynski korzystał
wracając z nocnych wypraw w miasto.
Kaczary znany był z tego, że często mówił wierszem.
Zaczarowany dorożkarz, któremu wiersz Gałczyńskiego przyniósł dużą popularność, zmarł w 1980 roku.
Tą samą dorożką do 1985 roku ze złotym napisem "Zaczarowana Dorożka" jeździł syn Jana Kaczary.
Po zderzeniu z wartburgiem nie powróciła już na ulice Krakowa...

niedziela, 27 stycznia 2008

trulla, trulla, trulla la...


Mówisz, że cię miłość mierzi,
zmierź mnie sobie, wołasz, zmierź!
Spójrz, powiadasz, to są piersi?
kogóż natchnie taka pierś?

A ja twierdzę: - Baronowo,
wkrótce minie zima,
a z wiosną zaczną się na nowo
nasze słodkie TRULLA LA.

Znowu będę twój Don Diego,
znowu księżyc, znowu bzy,
jak u Pawła Żeraldiego
sitwa zmysłów: "Ja i TY".

I nie powie stary baron
więcej do mnie paszoł won,
nie wypchnie na bruk z gitarą,
bowiem w grobie leży on.

Czarna kryje go pydżama,
biedak gonił resztką sił,
tak jak stał, w salonie zamarzł,
bo lufcik otwarty był.

Zły baronie, dobrze tak ci!
chciałeś naszą miłość zgnieść,
nasze słodkie koci-łapci,
że tak powiem, naszą płeć.

Na złość tobie wiosną Amor,
co sekrety różne zna,
ukołysze nas tak samo
w tym najsłodszym TRULLA LA.


Aktualnie jeszcze zima
(jakże nie lubimy zim!)
nasze zmysły w karbach trzyma
i rozkwitnąć nie da im;

ba, przez całą Europę,
zimno! krzyczy dziad i wnuk.
I zawieszam się jak sopel
pod okapem twoich nóg.

Lecz si? nie martw, baronowo,
już przemija zima zła,
rozpoczniemy ach! na nowo
nasze słodkie TRULLA LA.

Dziś widziałem, to nie farsa
(Dosyć mamy takich fars!),
jak jamniczek twój zamarzał,
,,ziuziu" krzyczał, łkał i marzł;

więc go wziąłem na rączyny,
owinąłem w ciepły puch.
O, jamniczku mój jedyny,
wycierpiałeś się za dwóch!

Na pierś moją marmurową
chodź, jamniczku, gdy ci źle.
A ty właśnie, baronowo,
swym jamniczkiem zowiesz mnie.

Czemu dni wesołe nie są,
czemu z oka płynie łza?
Cierpliwości, baronesso,
jeszcze miesiąc, jeszcze dwa,

a powrócą nasze święta
(jak najprędzej pragnąłbym),
szał zmysłowy się rozpęta,
huknie harfa: rym cym cym,

i pochłonie przepych kanap
purpurowe serca dwa.
w górę uszy, ukochana,
TRULLA, TRULLA, TRULLA LA.

K.I.Gałczyński